Żegnaj drogi przyjacielu…

Category: Aktualności 242

Dnia 23 września, w wieku 69 lat, po długich zmaganiach z chorobą, odszedł od nas nasz Przyjaciel – Marek Muszyński – wieloletni pracownik Powiatowego Centrum Edukacyjnego, fachowiec od konstrukcji, opiekun praktycznej nauki zawodu. Człowiek wielu pasji i szczerego uśmiechu.

„Marek… Nasz Bunio… był jedną z pierwszych osób, które powitały mnie w nowej pracy. Zawsze starał się wspierać mnie w obowiązkach szkolnych, pomagał w dostosowaniu do nowej sytuacji, pocieszał w chwilach zwątpienia. Zawsze ciepło uśmiechnięty i chętny do zabawy… uwielbiał tańczyć i robił to, gdy tylko była ku temu okazja, a okazji wtedy nie brakowało…” (Elżbieta Kozłowska)

„Nieprzeciętny umysł, uczniowski pseudonim Bunkier. Wybitny specjalista w dziedziny przedmiotów zawodowych. Pełen pasji i chęci życia.  Zawsze chętnie pomagał innym. Młodych nauczycieli zawsze wspierał dobrą radą. Pamiętam jego życzliwą twarz i dobre oczy z czasów, gdy dawno temu rozpoczynałam pracę w szkole. W walce z chorobą zawzięty, walczak. Wytrwale zgłębiał tajniki medycyny, by walczyć z podstępną chorobą. Przez bardzo długi czas z pozytywnym skutkiem. W końcu przegrał, ale z honorem. Optymista, wypróbowany przyjaciel. Cześć Marku! Teraz swoje ulubione ćwiczenia Tai Chi będziesz uprawiał na Niebieskich łąkach. Zawsze będę o Tobie pamiętać!” (Wiesia Walentynowicz)

„Marka pamiętam przede wszystkim z ciepłych powitań. Otwarte ramiona, wesołe oczy, szeroko uśmiechnięty, nieodmiennie mówił: „Witam Cię”. Witał się za każdym razem, jakby nie widział mnie wieki, a upływało zwykle kilka dni. Pewnie dlatego pożegnać Go nie potrafię. Jak zwykle będę czekała na kolejne ciepłe powitanie.” (Anna Kosmowska)

„Marka zapamiętam jako sympatycznego, uczynnego kolegę. Zawsze mogłam z Nim porozmawiać na różne tematy mimo tego, że dzieliła nas duża różnica wieku. Był wspaniałym kompanem do rozmów, które prowadziliśmy przy okazji wspólnych okienek w pracy, ale też zawsze wtedy, kiedy spotykaliśmy się gdzieś w przelocie na ulicy. Mogłam dowiedzieć się od Niego wielu mądrych życiowo rzeczy. Był też wsparciem w pracy. Kiedy czegoś potrzebowałam, zawsze mogłam na Niego liczyć. Zawsze miał dla mnie czas. Kiedy już odszedł na emeryturę, to zawsze o mnie pamiętał. Kiedy spotykał mojego teścia wspominał o mnie, pytał, co u mnie słychać i tradycyjnie pozdrawiał. Kochany, dobry….. po prostu wspaniały człowiek, o którym będę zawsze pamiętać. Marek, Mareczek….. (Ida Pisiak)

Zawsze pogodny, spokojny.Nie rozstający się ze swoją „arabską”chustą. Witał się mówiąc „Cześć skarbulku!” Ilekroć spotykałam go na wspólnym osiedlu, zawsze miał czas, by stanąć pogadać. Nie zasypywał swoimi problemami i rozmowami o leczeniu, chorobach. Umiał słuchać tę drugą stronę. Na swoich „bolączkach” znał się, nie przesadzając, jak niejeden dobrze wykształcony lekarz. Znał „wroga” od podszewki i wytrwale z nim walczył. Mówi się, że cmentarze są pełne dobrych słów i pochwalnych przemów … i że trzeba o człowieku mówić dobrze tu i teraz za jego życia. To prawda. Marek nie raz pewnie słyszał, że jest ekspertem od swoich chorób, ale też wielkim WOJOWNIKIEM i dobrym CZŁOWIEKIEM. Znałam go krótko, ale myślę, że się nie pomylę, jeśli powiem, że Jego iskierką nadziei i morzem miłości była WNUSIA. Gdy o niej opowiadał, promieniał. Kochał ją mocno. Marku, choć nie spotkamy się już na osiedlu, będę Ciebie wspominać. (Ewa Charkiewicz)

Marek Muszyński „BUNKIER”, Marek Krzyżanowski „KRZYŻAK” i ja tworzyliśmy ekipę trzech Marków w budowlance – ekipę Marków od budownictwa. „BUNKIER”- zasadniczy, lecz zawsze uśmiechnięty, doskonały fachowca od konstrukcji. Wymagający, lecz uczniowie doceniali jego wiedzę, bez problemu dawali sobie radę na politechnikach z przedmiotem konstrukcje. W mojej pamięci pozostanie człowiekiem, który walczył z chorobą i się nie poddawał. Ćwicząc Tai Chi na korytarzu budowlanki pokazywał, że walczyć trzeba do końca.

Teraz „głaszcze” wiatr w innym wymiarze. (Marek Moszyk)

Smutek…
To czuję na pewno
Zdziwienie…
Przecież jeszcze ostatnio śmiał się
opowiadał
był zmartwiony
Patrzę w chmury
Jak zwykle krzątam się w codzienności
Refleksja o życiu pozagrobowym
–  nie chce nadejść
Parzę herbatę
Robię plany
Nadal żyję – myślę
Czy jest jakaś różnica?…

(Anna Kosmowska)

Related Articles